Wędrując po Rawiczu (56)

sobota, 29 sierpień 2009

Dodane przez: Anonim

Apteka Miejska i Radziecka w Rawiczu

...często przechodzimy obok zabytkowego, oznaczonego zieloną tablicą informacyjną budynku, z napisem „APTEKA MIEJSKA I RADZIECKA". Znajduje się on w zachodniej pierzei rawickiego Rynku. Do jego wnętrza prowadzą ciekawe schody, tworzące rodzaj skromnego przedproża. Umieszczony nad wejściem napis nie sprawia na rawiczanach większego wrażenia. Wydaje się - słusznie zresztą, że znajduje się on w tym miejscu „od zawsze". Jednak nie wszyscy mieszkańcy naszego miasta znają pochodzenie i znaczenie nazwy apteki. Napis intryguje też wielu przyjezdnych, którzy zatrzymują się na pobliskim parkingu, bądź spacerują po mieście...

Historia aptek ściśle związana jest z dziejami medycyny. Dawniej lekarz był zarazem aptekarzem. Pierwsze samodzielne kroki uczyniła farmacja w VIII w. po Chrystusie. Pierwsze apteki powstały w Hiszpanii i południowych Włoszech. Potem pojawiły się w innych państwach Europy. W krótkim stosunkowo czasie powstały apteki w Trewirze (1214), Rostocku (1262), Konstancji (1264), Monastyrze (1267), Wrocławiu, Würzburgu i wielu innych miastach.

A jak było w Rawiczu ? Założone w 1638 r. miasto Rawicz, w ciągu kilku początkowych lat swego istnienia, stało się sporym skupiskiem ludzkim i jak w takich sytuacjach bywa, nie mogło obejść się bez apteki. Kiedy zatem po śmierci założyciela grodu - A. O. Przyjemskiego, kolejny właściciel - Aleksander Mikołaj ze Sztemberga Kostka zatwierdzał przywilej lokacyjny, zezwolił magistratowi Rawicza na wybudowanie apteki. Był rok 1645. Władze miasta, na mocy tego zezwolenia, zatrudniły pierwszego „farmacopolę". Jak pisze dr L. Koczy w „Dziejach miasta Rawicza" (1938), pierwszym aptekarzem „ugodzonym przez miasto był spectabilis et ingeniosus Joachimus Staudner civis et Pharmacopola". Obywatel ten, mimo licznych trudności i sporych wydatków, wybudował od podstaw aptekę. Władze miasta określiły, że stało się to „z pożytkiem dla zdrowia mieszkańców Rawicza i z wygodą dla wielu mieszkańców z całej okolicy".

Niestety, rawicka apteka upadła podczas wojen szwedzkich. Podobno zabrakło w niej wówczas zupełnie lekarstw, a budynkowi groziła ruina. Joachim Staudner udał się wtedy do kolejnego właściciela Rawicza - Jana Opalińskiego i prosił, aby za cenę odbudowy apteki, ten nadał mu dziedziczne do niej prawo. Tak się też stało. Znany jest tekst (L. Koczy, „Dzieje...") przywileju nadanego 10 października 1667 roku przez Wojewodę Opalińskiego obywatelowi Staudnerowi:

1.      Oprócz tej właśnie apteki nie wolno żadnemu innemu aptekarzowi czy też osobie innego zawodu wystawić w Rawiczu apteki, a magistratowi zakazuje się nadać komukolwiek takie prawo pod jakimkolwiek pozorem. Ponieważ do obowiązków i zawodu aptekarza należy zaopatrzenie swego zakładu w leki, nie wolno nikomu sprowadzać do miasta rzeczy służących do leczenia i sprzedawać je, gdyż to działoby się ze szkodą dla tejże apteki. Zakazem tym są objęte wszystkie bez wyjątku medykamenta, jak zioła, korzenie, byliny, syropy, oleje destylowane, dalej minerały zamorskie, gumy i wszelkie inne choćby w tym przywileju były wymienione. Bowiem wielu nadużywa tych rzeczy albo ich używa nieświadomie, wyrządzając wiele szkody ludziom i bydłu. Chcąc tego uniknąć, nakazuje się mieszkańcom, aby po te wszystkie lekarstwa udawali się jedynie do rzeczonej apteki.

2.      Wolno też aptekarzowi sprzedawać wszelkiego rodzaju aromata, jednak          z tem zastrzeżeniem, że to samo prawo mieć będą, zgodnie ze zwyczajami innych miast, wszyscy inni korzennicy Rawicza.

3.      Tym co leczą ziołami, rwią zęby i tym podobnym nie wolno wystawiać na sprzedaż swych rzeczy jak tylko w czasie zwykłych i prawem ustanowionych jarmarków, tudzież nie wolno im obnosić towarów swych po domach, nad czem czuwać ma magistrat, zabierając winnym rzeczy.

4.      Mając na względzie szkody, jakie rzeczony obywatel Staudner poniósł w czasie ostatnich nieprzyjacielskich najazdów, uwalniał go Jan z Bnina Opaliński na przeciąg dwu lat od wszelkich podatków, z wyjątkiem cła nowego, uchwalonego przez stany Rzeczpospolitej. Za to nie jest zobowiązany płacić jakichkolwiek czynszów od swego domu mieszkalnego do zamku i magistratowi, prócz czynszów od apteki, który się zachowuje.

5.      Jak aptekarz i jego uczniowie wystrzegać się muszą wszelkiego wykonywania praktyki lekarskiej, zostawiając ją wyłącznie zrzeszeniu lekarzy i chirurgów, tak znowu nie wolno żadnemu doktorowi balwierzowi czy komukolwiek innemu przyrządzać ziół i medykamentów i destylować wódkę i inne cenne lekarstwa. Także medyk czyli fizyk ustanowiony w tym mieście wstrzymywać się musi od sprzedaży tych medykamentów, które w rzeczonej aptece mogą być należycie i dobrze wykonane. Wolno mu natomiast chorym podawać „specifica", to jest lekarstwa spreparowane według własnego pomysłu z roślin, jednak wolno je sprzedawać tylko mieszczanom rawickim i „pro necessitate et usuprivato..." .

6.      Jeżeli następcy Staudnera chcieliby nadal korzystać z przywileju nadanego ich ojcu, muszą się wyuczyć doskonale sztuki aptekarskiej. W aptece przez cały czas ma być obecny sam aptekarz lub jego famulus, obeznany z jego obowiązkami, nie wolno natomiast przyrządzać lekarstw z recept samemu uczniowi tylko.

Joachim Staudner prowadził rawicką aptekę przez kilka lat. Po nim przejął ją Wilkener, a od 1687 roku nowy przywilej na prowadzenie apteki otrzymał Jerzy Libman. W 1692 roku nową aptekę na polecenie magistratu wybudował Jakub Sauer. Co ciekawe, w tamtych czasach aptekarze sprawowali w małych miastach obowiązki lekarza. W Rawiczu do końca XVIII wieku wybudowano jeszcze jedną aptekę. Tak więc w roku 1793 w mieście były dwie apteki. Podobnie było w sąsiedniej Sarnowie.

Przed 1920 rokiem właścicielem „APTEKI MIEJSKIEJ I RADZIECKIEJ" był D. Gramse. Używał rachunków z nagłówkiem: „Kgl. 1645 priv. Stadt- und Rats - Apotheke, Rawitsch, Markt No. 85" (Królewska Uprzyw. 1645 Apteka Miejska i Radziecka). Po odzyskaniu niepodległości właścicielem obiektu został (od 1923) Tadeusz Teski (stosował pieczęć o treści „PRZYW. APTEKA MIEJSKA w Rawiczu, Tadeusz Teski, Rynek 35, Tel. 80"). Rodzina pana Teskiego opiekowała się apteką do 1951 roku, to jest do czasu jej upaństwowienia przez Zarząd Aptek (późniejszy „Cefarm"). W roku 1990 apteka powróciła do dawnych właścicieli - p. Teskich. Obecnie tzw. „paraaptekę" prowadzi w tym miejscu wnuczka p. Tadeusza - Maria.

A napis ? Nazwa określała wzajemne związki apteki i miasta: miejska, bo apteka udzielała wysokiego rabatu na wydane na rachunek miasta leki dla biednych; radziecka - gdyż każdorazowy właściciel apteki miał prawo zasiadać w Radzie Miejskiej z głosem radźcy. Słowo „radziecka" nie pochodzi od nazwy państwa - Związku Radzieckiego, oznacza (wg „Słownika języka polskiego"): „związana z radą, wchodząca w skład rady; dotycząca rady miejskiej, rajców".

Ten napis kłuje niektórych w oczy. Ciekawostką jest jednak, że w czasach - jak czasem mówi się - „radzieckich", ów napis skrzętnie zakryto wielkim neonem, z lakonicznym napisem „APTEKA".

Janusz M. Hamielec